Jiri - Shivalaya

praktyczne informacje dotyczące trekingu.

Kliknik zdjęcie aby powiększyć obrazek


Godz. 7 rano po śniadanku zakładamy plecaki na grzbiety i wyruszamy w stronę szlaku do Jiri. Dzień wcześniej zrobiliśmy mały rekonesans, aby ustalić dokładnie miejsce, w którym zaczyna się właściwy szlak. Idziemy do „centrum” wioski, gdzie obok miejsca, w którym zawracają autobusy (trochę trudno mi nazwać to miejsce dworcem autobusowym) znajdują się nieliczne sklepiki (w tym dwa lub trzy ze sprzętem turystycznym). Odbijamy w prawo i przechodzimy wzdłuż kramów z herbatą następnie wąską, drogą wzdłuż zbocza mijając dość długie ogrodzenie (chyba jakaś jednostka wojskowa), i po ok. 700 m dochodzimy do rozstaju dróg i ścieżek. Tutaj dylemat – którą drogę wybrać. Układ ścieżek na mapie w żaden sposób nie pasuje do rzeczywistości. Głowna droga – przystosowana do poruszania się pojazdów prowadzi płasko wzdłuż zbocza, druga dość szeroka droga kieruje się przecinką łagodnie do góry w stronę skupiska domków na zboczu, trzecia wąska kamienista ścieżka prowadzi bardzo stromo do góry prostopadle do głównej drogi. Okazało się, że ta niepozorna stroma ścieżka jest tą, która prowadzi do Shiwalaya, a więc w drogę. Pierwsze podejście ok. 30 minut dochodzimy do niewielkiego skupiska domków, odpoczynek i podziwianie widoków. Teraz kierujemy się ścieżką pośród niewielkich kramów z herbatą dość gęsto rozstawionych na całej trasie trekingu. Po ok. 2,5 godzinach docieramy do grzbietu z rozstawionymi flagami modlitewnymi, skąd mamy doskonały widok na Rolwaling Himal. Na grzbiecie spotykamy grupkę dzieciaków pilnujących pasących się zwierząt. Po krótkim odpoczynku udajemy się ścieżką w dół i długim zejściem idziemy w kierunku wioski Mali a następnie poprzez pierwszy na naszej trasie most dochodzimy do zakola rzeki i docieramy do wioski Shivalaya 1750m. Wioska rozłożona jest w szerokiej dolinie rzeki Khimti Khola Oszczędzając sobie trudu przejścia pierwszego dnia, możemy spróbować dotrzeć do Shivalaya jedną z docierających tam z Jiri ciężarówek. Shivalaya jest ostatnim miejscem, do którego docierają pojazdy kołowe. Z tego miejsca wszelki transport odbywa się wyłącznie na plecach Szerpów lub grzbietach osłów. Do Shivalaya docieramy po przejściu przez wiszący most na początku wioski. Od razu zatrzymujemy się i próbujemy znaleźć jakiś hotelik. Nie ma z tym większego problemu gdyż na początku wioski znajduje się kilka niewielkich hotelików. Roman poszedł sprawdzić czy w centrum wioski znajdują się jakieś inne hotele, ale po 15 minutach wrócił stwierdzając, że centrum turystyczne znajduje się po naszej stronie wioski a czym dalej tym „standard” pokoi jest niższy. Miejscowe hoteliki nastawione są głównie na miejscowych tragarzy, tylko kilka hotelików na skraju wioski jest przygotowanych na turystów. Za pokój dwuosobowy po krótkich negocjacjach zapłaciliśmy 20 rupii !!! – cena aż nieprzyzwoita. Oczywiście skorzystaliśmy z kuchni hotelowej i zjedliśmy dość dobry posiłek vegetable chowmein 65 rupii oraz vegetable fried potato 80 rupii. Uznaliśmy, że możemy pozwolić sobie na piwko – 200 rupii. Co ciekawe, w wiosce nie wyłączano prądu o godzinie 18, jak to miało miejsce w Katmandu i Jiri. W pokoiku było gniazdko elektryczne, więc można było doładować baterie. Sprawdziłem, czy w tym rejonie działają telefony komórkowe i okazało się, że telefon znalazł sieć, ale nie potrafiłem się zalogować. W Katmandu bez problemu zalogowałem się do miejscowej sieci i porozmawiałem z żoną. W hoteliku tym zatrzymali się nasi znajomi z Jiri – para młodych Francuzów, Japończyk oraz jeszcze jeden Francuz. Spotykaliśmy ich na całej trasie trekingu.

//


Dlatego zdecydowałem się zamieścić na stronie wizytówkę biura OSHO VISION. Prawdopodobnie będąc trzeci raz w Nepalu zorganizował bym całość taniej, ale z pewnością nie lepiej. Mogę z głębokim przekonaniem polecić biuro OSHO VISION. WIęcej szczegółów dotyczących organizacji pobytu opiszę w zakładce "POKHARA"

Wyprawa trekingowa

Jiri - Mt Everest Base Camp

marzec - kwiecień 2008
Marek Radomski& Roman Moczała