Warszawa - Delhi - Warszawa

Kupno biletów i inne przygotowania

Kliknik zdjęcie aby powiększyć obrazek


Bilet Warszawa - Delhi - Warszawa z tranzytem przez Moskwę kupiliśmy przez internet za pośrednictwem jednego z ogólnie dostępnych portali zajmujących się rezerwacją i sprzedażą biletów lotniczych. Wszystkie transakcje zostały przeprowadzone przez internet. bilety zostały przesłane pocztą kurierską na adres domowy. Poszukiwania najkorzystniejszej ceny trwały kilka miesięcy - nie spieszyliśmy się z zakupami biletu śledząc na bieżąco zmieniające się ceny w różnych wariantach. Najtańsza była cena oferowana przez Aeroflot i to w tym konkretnym terminie /na przestrzeni ok. 2 tygodni/. Bilet z Warszawy do Delhi kosztował 2050 zł od osoby. Osobną sprawą było kupno biletu z Delhi do Kathmandu. Większość wyszukiwarek znajdowała dość korzystne bilety w cenie ok 600 zł od osoby tam i spowrotem, jednak nie było mozliwości dokonania rezerwacji lub w momencie potwierdzenia rezerwacji, po kontakcie z konsultantem biura okazywało się, że nikt w kraju nie ma podpisanej umowy z tym przewoźnikiem i nie można zrealizować zamówienia. Tak było np. w przypadku lini Sahara Air. Okazało sie ostatecznie, że rezerwacji dokonaliśmy telefonicznie na przelot liniami Indian Airlines relacji Delhi - Kathmandu - Delhi w cenie ok. 932 zł od osoby. Okazało sie jednak, że na lotnisku w Kathmandu /w drodze powrotnej/ musielismy zapłacić dodatkową opłatę lotniskową w wysokości ok. 1350 rupii nepalskich - tj. ok. 14 euro. Standardowy przelot trwający ok 2 godziny.
Po wylądowaniu na lotnisku Szeremietiewo pasażerowie bez wizy rosyjskiej (tranzyt), udają się osobnym wyjściem prowadzącym bezpośrednio do sali odlotów. W naszym przypadku oczekiwanie na samolot do Delhi trwało ponad 3 godziny. W sali odlotów (strefa wolnocłowa) znajdują się liczne skepy z pamiątkami, napojami, można kupić kanapki, zapiekanki, kawę itp. Przejście bezpośrednio w rejon wyjścia do samolotu poprzedzone jest kontrolą bagażu (włącznie z butami). Przelot do Delhi trwał ok. 8 i pół godziny, dość wygodnie samolotem Iliuszyn 96.
Na lotnisku w Delhi najpierw odprawa paszportowa (czekaliśmy prawie godzinę bo urzędnicy z imigration office są dość dokładni i nie lubią pośpiechu. Po przejściu przez odprawę paszportową udajemy się do dużego holu po odbiór naszego bagażu. W holu tym można także wymienić dolary i euro na rupie indyjskie i sugeruję wymienić niewielką kwotę. Trzeba tylko zwrócić uwagę na pobieraną prowizję przez kantory. Wydaje mi się, że najkorzystniej /najmniejsza prowizja / jest w National Bank of India. Na odlot do Kathmandu czekaliśmy prawie 9 godzin, pomimo że wcześniej odlatywały samoloty innych linii lotniczych. Jednak z powodu jak wcześniej posałem - brak umów z polskimi biurami na sprzedaż biletów - musielismy odczekać w poczekalni 9 godzin. /dziwne, ponieważ dwa lata wcześniej bez problemu kupiłem w Polsce bilety Sahara Air/.
Po wyjściu z hali przylotów nie wejdziemy od tak sobie do poczekalni w hali odlotów. Do hali odltów dostaniemy się dopiero na 2 godziny przed odlotem /inaczej nie przejdziemy przez kordon wojska/. Jeżeli mamy tak jak w naszym przypadku kilka ładnych godzin - możemy udać się do poczekalni znajdującej się naprzeciw hali odlotów. Wstęp kosztuje 30 rupii na 3 godziny pobytu. oczywiście zapłacilismy i posiedzielismy sobie odrobinkę dłużej. Zaletą poczekalni jest to, że działa tam kilmatyzacja, fotele są dośc wygodne i nie ma problemu aby wyjść na chwilę na zewnątrz do toalety czy też po zakupy np. wody mineralnej czy czegoś do jedzenia w pobliskim barze. Na wodę się skusilismy natomiast na zapiekanki czy kanapki nie. Woda kosztowała ok. 60 pupii, jednak nigdzie nie było podanej ceny. O cenie informował nas sprzedawca i nich wam nie przyjdzie do głowy targować się, bo nic z tego. Na 2 godziny przed odlotem możemy wreszcie wejść do hali odlotów portu lotniczego (Indira Ghandii International Airport). Tutaj poprzez system odpraw i korytarzy docieramy do poczekalni przy wyjściach do samolotów (gate). Tutaj mozna kupić kawę, kanapki, słodycze itp, oraz zaopatrzyć się w strefie wolnocłowej. Przelot samolotem Indian Airlines z Delhi do Kathmandu trwał ok. 1,5 godziny. Na pokładzie otrzymalismy posiłek i napoje (w tym piwo w cenie). Na lotnisku w Kathmandu formalnosci wizowe (wypisywanie deklaracji i opłata 30 USD). Na lotnisku można dokonać wymiany waluty. Kurs jest stały w całym Kathmandu i udajemy sie na zewnątrz w poszukiwaniu taksówki.

Kathmandu

Kathmandu. Thamel – hotele, taksówki, biura turystyczne, zakupy.

Kliknik zdjęcie aby powiększyć obrazek


Po wyjściu z lotniska naturalnie udaliśmy się w poszukiwaniu taksówki, która miała zawieźć nas do hotelu. Oczywiście taksówki nie musieliśmy szukać. Przed lotniskiem czekała spora grupa taksówkarzy, która zachęcała do skorzystania z pojazdu. Przed halą przylotów znajduje się biuro przedsiębiorstwa taksówkowego. Cena, jaką proponowali to 300 – 350 rupii za dojazd do centrum - nie skorzystaliśmy. Za chwilę z młodym chłopakiem ustaliliśmy cenę przejazdu na 200 rupii i zapakowaliśmy się do autka.
Roman jeszcze w kraju zrobił rozeznanie w Internecie. Jego uwagę zwrócił hotel Khangsar Guest House znajdujący się w centrum Thamelu – dzielnicy biur turystycznych, hoteli i hotelików, restauracji, sklepów z wszelkiego rodzaju wyposażeniem wypraw trekingowych. Tutaj spotkasz turystów z całego świata, którzy wybierają się w góry, lub właśnie z nich wrócili, albo tylko przyjechali poczuć niezwykły klimat tego miejsca. Taksówkarze mają zawarte porozumienia z właścicielami hoteli i zabierając klienta do samochodu za wszelką cenę usiłują dowieźć go do takiego właśnie hotelu – a zazwyczaj jest to hotel o dość wysokim standardzie i oczywiście odpowiedniej cenie. Pomimo, że podaliśmy mu nazwę hotelu, który nas interesuje, po drodze musieliśmy odwiedzić jeszcze dwa inne. Taksówkarz usilnie chciał nas wyciągnąć z samochodu abyśmy tylko weszli do recepcji i zobaczyli pokoje hotelowe. Postawiliśmy sprawę dość jasno i zdecydowanie, że ma nas zawieźć do Khangsar Guest House.
To bardzo przyjazny hotelik pokoje skromne, ale czyste. Double room składa się z dwóch łóżek, stolika nocnego, szafki z telewizorem, wieszaka na ubrania. Pokój posiada łazienkę z prysznicem. Ciepła woda całą dobę. Drzwi z pokoju prowadzą na taras z widokiem na ulicę. Bardzo przyjemna i uprzejma obsługa hotelowa. Cenę za pokój ustaliliśmy na 8 $ za dobę. Do tego trzeba jednak doliczyć podatek w wysokości chyba 13%. W hoteliku jest niewielka restauracyjka, w której jedliśmy śniadania – dość smaczne w cenie od 80 do 130 rupii. Dobrze jest zamówić sobie śniadanko dzień wcześniej na określoną godzinę, wtedy omija nas ok. 25 minut oczekiwania. Kolacjami oraz pozostałymi atrakcjami kulinarnymi postanowiliśmy jednak delektować się w licznych kafejkach i restauracjach w tej okolicy.
Hotel posiada własną taksówkę do dyspozycji gości hotelowych warto zamówić ją np. dzień wcześniej na określoną godzinę wtedy mamy pewność, że spokojnie dostaniemy się w wybrane miejsce. Skorzystaliśmy z niej dwa razy. Pierwszym razem zawiozła nas na dworzec autobusowy wcześnie rano ok. godziny 6.00 natomiast za drugim razem na lotnisko w Katmandu ok. godz. 12.30. Za każdym razem samochód oczekiwał na nas przed wyznaczoną godziną odjazdu. Dopiero będąc w Delhi przekonaliśmy się na własnej skórze, jakie to jest udogodnienie dla turystów – niby taka normalna rzecz….
Biuro turystyczne i organizacja wyjazdu do Jiri
Poprosiliśmy właściciela hotelu aby skontaktował nas z biurem turystycznym, gdzie załatwimy formalności i kupimy bilety na autobus i samolot. Do Jiri zamierzaliśmy dostać się autobusem, natomiast z Lukli planowaliśmy dolecieć do Kathmandu samolotem. Po godzinie przyszedł do nas przedstawiciel biura turystycznego, i udaliśmy się do jego siedziby. Było to jedno z licznych biur w tej okolicy i nazwy nie ma sensu przytaczać. Poprosiliśmy o wykupienie otwartego biletu na przelot z Lukli do Katmandu – nie było większego problemu - cena na bilecie wynosiła 116 $ od osoby. Bilet został zarezerwowany i ustaliliśmy, że dostanie dostarczony do hotelu. Podobnie z biletem na przejazd autobusem do Jiri – w cenie 7$ od osoby. Właściciel biura zażyczył sobie zaliczkę w wysokości 50 $. Następnie właściciel zaczął rozmowę, na temat prowizji dla biura. Po długich negocjacjach oscylujących w granicach 60$ od osoby skończyło się na 40$ prowizji za całość. Zaopatrzyliśmy się także w bilet wstępu do Sagarmatha National Park – zapłaciliśmy 16$ oraz treking permit – gdyż jak nas poinformowano wprowadzono od 2008 roku taką właśnie opłatę w wysokości 5$. Opłaty te można wnieść przy wejściu do Parku Narodowego Sagarmatha /opłaty te są obowiązkowe i wejście do parku jest odnotowywane w ogromnej księdze/. Jednak bardzo się ucieszyliśmy, kiedy poinformowano nas, że nie musimy wnosić opłaty z tytułu posiadania kamery video, gdyż moja mała amatorska kamera nie podlega takim opłatom, a tylko kamery profesjonalne używane do realizacji komercyjnych nagrań. /Przy wejściu do Sagarmatha National Park, urzędnik potwierdził, że za taką kamerkę nie trzeba wnosić opłat/. Takim to sposobem zaoszczędziłem 100$ Były następnie usilne sugestie i przekonywania nas o konieczności wynajęcia przewodnika, który poprowadzi nas z Katmandu aż do bazy pod Everestem. Na trasie, od Jiri mieliśmy napotkać na całą masę problemów m.in. ze znalezieniem wolnych miejsc w hotelach, ze względu na szczyt sezonu turystycznego, ze względu na trudności ze znalezieniem właściwej drogi itp. Przewodnik miał kosztować 1000 rupii za dobę. Uznalismy, że jesteśmy wystarczająco przygotowani do wyprawy aby jednak sobie poradzić samym.
Tutaj muszę wyjaśnić, że zależało nam na czasie i trochę chyba się pospieszyliśmy. Należało spokojnie rozejrzeć się po Thamelu, odwiedzić kilka biur i prawdopodobnie obyłoby się bez dodatkowej opłaty z tytułu prowizji. Ale cóż – za pierwszym razem trzeba zapłacić tzw. „frycowe” tym bardziej, że czas nas gonił nieubłaganie.

Wyprawa trekingowa

Jiri - Mt Everest Base Camp

marzec - kwiecień 2008
Marek Radomski& Roman Moczała